‚VIVA! POLAND (2000) – Christina Aguilera Polska | Centrum Fana
POST ZOSTAŁ DODANY PRZEZ: Motylek   DNIA: Styczeń 14, 2014   KATEGORIE WPISU: 2000, Artykuły,

 

PROFESJONALNY DZIECIAK

Jeszcze nikt nie zrobił takiej kariery w ciągu pół roku: pięć milionów sprzedanych płyt, nagroda Grammy dla najlepszej nowej artystki, osobista prośba Billa Clintona o występ w Białym Domu. Ale w jej przypadku to nic dziwnego. Pracowała już jako pięciolatka, wiedząc, że sukces wcześniej czy później musi nadejść.

Egzotyczne imię i nazwisko Christina zawdzięcza ojcu – Ekwadorczykowi, ale cała reszta jej osoby jest w stu procentach amerykańska. Delikatna blondynka z wielkimi błękitnymi oczami nie ma urody topmodelki, wygląda raczej jak ładna uczennica liceum. I jak uczennica jest miła, bardzo często się uśmiecha. Nosi modne ubrania, wolny czas spędza, myszkując po sklepach z ciuchami, i zapewnia, że jest zwyczajną dziewczyną. Na dowód tego wylicza, że uwielbia hamburgery i steki z ziemniakami, a jej ulubiony kolor to bladoróżowy – „jest taki dziewczęcy”. Rówieśnice mogą się z nią utożsamiać, nie wpadając przy okazji w kompleksy, a chłopcom łatwo jest uwierzyć, że u tak zwyczajnie fajnej dziewczyny mają duże szanse. Nastolatki „kupiły” Aguilerę wraz z jej lekkimi, łatwo wpadającymi piosenkami. Szaleją przy nich w dyskotekach albo marzą o szczęśliwej randce.

Nie ulega wątpliwości, że Christina jest świetnie zareklamowanym produktem, który trafia w potrzeby młodych konsumentów. Podobną receptę na sukces zastosowała królowa nastolatek – Britney Spears. Obie należą do nowej klasy profesjonalnych dzieciaków, które od najmłodszych lat przygotowuje się do roli gwiazdy. Już w wieku 6 lat biorą lekcje muzyki, tańca i śpiewu. A kiedy przychodzi sukces, potrafią sobie z nim poradzić. Nie wpadają w alkoholizm ani narkomanię, tylko konsekwentnie i bardzo rozsądnie planują kolejne etapy kariery.

I Christina, i Britney do perfekcji opanowały sztukę samokreacji. Tak naprawdę nie wiadomo, kiedy mówią coś od siebie, a kiedy powtarzają slogany pasujące do ich wizerunku. Nawet plotki o nich są takie same. Kilka miesięcy po tym, jak wybuchło zamieszanie wokół powiększonego operacyjnie biustu Britney, to samo zaczęto przypisywać Christinie. Nie trzeba dodawać, że obie gwiazdy zdecydowanie zaprzeczyły, że cokolwiek w ich urodzie zostało poprawione za pomocą skalpela. Chętnie za to działają charytatywnie. Christina wystąpiła w społecznej kampanii Czerwonego Krzyża, nawołującej do pomocy najbiedniejszym. Rozważnie dopierają sobie przyjaciół i narzeczonych. O swoich romansach nie mówią wcale. No, chyba że dzięki temu lepiej sprzeda się ich płyta. Christina, podobnie jak Britney, twierdzi że czeka na tego jedynego i dementuje wszelkie plotki o narzeczonych. Wizerunek ” dziewczyny do wzięcia” to świetny sposób na przyciągnięcie męskiej publiczności. Dlatego Christina może pozwolić sobie na zwierzenia o tym, jak bardzo denerwują ja sytuacje, kiedy stoi na scenie i wkłada całe serce w śpiewanie, a z widowni słyszy: „Ściągaj bluzkę!”. Aby jednak nie urazić swoich fanów, od razu dodaje: „Zdaje sobie sprawę, że moja praca to dawanie rozrywki. wykonując więc w tańcu zmysłowe ruchy, poruszam biodrami, mam dość wyzywające kostiumy… Wszystko po to, aby nie rozczarować mojej publiczności„.

Kiedy w Stanach zrobiono sondaż wśród mężczyzn w wieku 18-34 lata, pytając, z kim chcieliby spędzić walentynki, okazało się, że ich faworytką jest właśnie Christina. Co ciekawe, wyprzedziła takie seksbomby, jak Jennifer Lopez, Catherine Zeta – Jones i Angelinę Jolie.

Redaktor magazynu „Teen People” Lori Majewski powiedział ostatnio: „ Wcale mnie nie dziwi taka popularność. Angelina i Britney to dziewczyny, które już jako dziesięciolatki wiedziały, co chcą robić w życiu. To nie było tak, że obudziły się, kiedy miały 15 lat, i pomyślały: >> A może zostanę gwiazdą pop?<< Nie od dziecka ciężko pracowały i teraz nie pozwolą, by cokolwiek zniszczyło ich karierę.

Christina nie udaje, że było inaczej: „Myślę, że sukces zawdzięczam temu, że wcześnie wiedziałam co chcę w życiu osiągnąć. Nawet kiedy wpadałam w depresję, wmawiałam sobie, że na pewno dostanę wreszcie kontrakt z wielką wytwórnią płytową, że to tylko kwestia czasu. Britney się przecież udało. A zaczynałyśmy w tym samym programie Klubie Myszki Miki. Zaciskałam zęby i powtarzałam sobie: >> Nie poddałam się do tej pory, nie poddam się i teraz <<.

Obie gwiazdy zapewniają o wielkiej przyjaźni, która jakoby miała się zawiązać jeszcze podczas wspólnych występów telewizyjnych. Nie wiadomo tylko, czy i ta przyjaźń nie została wykreowana na potrzeby mediów. Aguilera często mówi w mediach: „Britney jest cudowna osobą. Jestem bardzo dumna, że zaszła tak daleko. To dość zabawne, że kiedy występowałyśmy razem, nikt nas nie porównywał, mimo że byłyśmy najmłodsze i zawsze trzymałyśmy się razem. Ale wiem, jak funkcjonują media, czasem po prostu wymyślają takie rzeczy, żeby mieć o czym mówić. Myślę, że z czasem ludzie zaczną widzieć coraz więcej różnic między nami i przestaną z takim uporem powtarzać, że jesteśmy identyczne„.

Bardzo prawdopodobne. Bo tym, co różni dwie młodziutkie piosenkarki, są umiejętności wokalne. Krytyka bezlitośnie wyśmiewa plastikowe piosenki Britney, za co bez wyjątku zachwyca się dojrzałym, głębokim głosem Aguilery i przepowiada, że na pewno nie skończy jako gwiazdka jednego sezonu.

Interesują się nią również hollywoodzcy producenci filmowi. Christina odrzuca jednak na razie wszelkie propozycje. Teraz przygotowuje hiszpańskojęzyczną edycję swojej przebojowej płyty, na której ma między innymi zaśpiewać w duecie z Enrique Iglesiasem. Niedawno wróciła z trasy koncertowej po Ameryce, gdzie występowała przed zespołem TLC. Prawdopodobnie to już ostatni raz była kimś, kto miał rozgrzewać atmosferę przed koncertem gwiazdy. Po tym, jak otrzymała nagrodę Grammy, sama jest gwiazdą i z pewnością będzie wiedziała, jak to wykorzystać…


UDOSTĘPNIJ TEN WPIS: